facebook twitter instagram pinterest bloglovin Email

CATCHING SUNSHINE

Radość ,szczęście,miłość czyż to nie wspaniałe uczucia?.Każdy z nas dąży do tego aby posiąść chociaż część z nich.Do nie dawna można było powiedzieć ,że byłam jedną z tych osób.Beztroską dziewczyną z sercem wypełnionym po brzegi marzeniami i nadzieją.Jednak okazało się to być tylko krótkim, nic nie znaczącym epizodem w moim życiu.Strata bliskiej osoby zawsze pozostawia po sobie ślad.Jakże byłam głupia sądząc ,że mnie to nie dotyczy.Z dnia na dzień czułam jak moje serce powoli rozbija się na drobne kawałki tworząc pustkę pełną smutku i rozpaczy.Upływający nieubłaganie czas ,zbyt pochopnie wybrane ścieżki życiowe sprawiły ,że stałam się inną osobą zaledwie cieniem człowieka jakim kiedyś byłam.I tak oto znalazłam się tutaj ,stojąc samotnie pośród deszczu spoglądając na niewielki ,szarawy grób z lekko już nieczytelnym napisem.

-Witaj tato -powiedziała szeptem kładąc na nagrobku białą lilię.

Dziewczyna o krótkich różowych włosach powoli szła jedną z oświetlonych ulic spoglądając na wystawione wkoło ozdoby .Zbliżały się święta ,jeden z tych okresów w których wszyscy są szczęśliwi spędzając wspólnie czas w rodzinnym gronie.Dla niej był to tylko kolejny dzień jej bezbarwnego,monotonnego życia.Wtulając się mocniej w swój bordowy szalik przeniosła wzrok na grupkę bawiących się dzieci.Delikatny uśmiech pojawił się na jej twarzy.Można było powiedzieć ,że lekko zazdrościła tym dzieciakom szczególnie ich nieświadomości jak ciężkie i przytłaczające może być życie.

Po kilkunastu minutach drogi stanęła przed swoją kamienicą-zwykłym niezbyt dobrze wyglądającym budynkiem .Wstukując kod otworzyła drzwi by po chwili udać się schodami na szóste piętro.Zatrzymała się przed białymi,odrapanymi drzwiami na których wisiał lekko przekrzywiony napis ,,Haruno".Głęboko oddychając przekręciła klamkę wchodząc do mieszkania.Niedługo trzeba było czekać aby poczuć unoszący się w powietrzu zapach alkoholu i papierosów.Powoli zdjęła z siebie czarną skórzaną kurtkę i odstawiła na bok wysokie ,metalowe glany.Ostrożnie skierowała się w stronę swojego pokoju.Naciskając klamkę usłyszała za sobą ochrypnięty,niezbyt przyjemny głos.

-Gdzie się szlajałaś małolato?Pragnę przypomnieć ,że mimo szesnastu lat nadal jesteś niepełnoletnia -ujrzała swoją zdenerwowaną matkę trzymającą w jednej ręce papieros a w drugiej na wpół opróżnioną butelkę jakiegoś tandetnego piwa.

-Byłam na cmentarzu -odpowiedziała lekko przestraszonym głosem.

-Po co znowu tam poszłaś,przecież wyraźnie zabroniłam ci go odwiedzać.

-Dzisiaj jest rocznica ,musiałam.-powiedziała spuszczając wzrok na podłogę.

-Ostatni raz to zrobiłaś,nigdy więcej nie odwiedzaj tego mężczyzny.

-Ale to jest mój ...-wypowiedź nastolatki została przerwana przez pijaną kobietę ,która lekko się chwiejąc uderzyła ją w twarz rozcinając przy tym jej zmarznięty policzek.

-Nie wspominaj już o nim !!!Jest on zwykłym trupem nic więcej.-ostry głos wydobył się z gardła starszej kobiety.

-Nienawidzę cię...Nienawidzę !!!- krzyknęła dziewczyna wybiegając z mieszkania.

Zimne podmuchy wiatru wywoływały dreszcze na jej zziębniętej skórze.Siedząc na starej ławce której lata świetności już dawno przeminęły opierała swoją głowę o kolana zasłaniając tym samym twarz przydługą grzywką.Drobne łzy wypełnione smutkiem spływały po jej zaczerwienionym policzku.

-Czy odrobina szczęścia to zbyt wiele,dlaczego akurat mnie musi to wszystko spotykać.

-Tato ,brakuje mi ciebie.-szeptała dziewczyna spoglądając przed siebie nieobecnym wzrokiem.

Z ciemnych chmur powoli zaczęły spadać rozmaitego kształtu płatki śniegu.Kolejna fala zimna przeszła przez jej ciało.

-Zamarznięcie na śmierć ha ha jakże bezsensowna śmierć ...chociaż może to nie taki zły pomysł,w końcu będę mogła uwolnić się od tego wszystkiego.-powiedziała unosząc lekko głowę w górę wpatrując się w nieliczne migocące na niebie gwiazdy.

-Wszystko w porządku?-do uszów dziewczyny dobiegł ciepły ,męski głos.

Skierowując wzrok w źródło tego dźwięku ujrzała przed sobą wysokiego blondyna ubranego w czarny płaszcz z przewieszonym na szyi szarym szalikiem.

-Nie twoja sprawa -odpowiedziała zimno.

-Masz rację,jednak zauważ ,że sypie śnieg a ty jesteś w bluzce na ramiączkach.-powiedział spoglądając na trzęsącą się zielonooką.

-Nie pomyślałeś o tym ,że może lubię zimno -rzekła przekręcając głowę w bok.

Niespodziewanie dziewczyna poczuła jak chłopak przykrywa ją swoim płaszczem.Momentalne ciepło rozeszło się po jej ciele ,przynosząc ze sobą miłe uczucie.

-Co ty robisz,mówiłam ,że to nie potrzebne!!! -krzyknęła na chłopaka ,który w tym momencie siedział obok niej na ławce energicznie dmuchając w ręce.

-Może i mówiłaś ale miałem taką zachciankę i nic nie mogłem z tym zrobić.-odpowiedział unosząc nieznacznie kąciki ust w górę.

-JesteÅ› idiotÄ… ,teraz tobie jest zimno.

-Komuś musi być a że wypadło na mnie to już inna sprawa.

-Ty na prawdę jesteś głupi,spotykasz nieznajomą dziewczynę,oddajesz jej swoje ubranie to brzmi jak scena z jakieś marnej komedii.-odpowiedziała kręcąc głową z niedowierzaniem.

-Tak myślisz?Hmm jakby się głębiej zastanowić...

Nagle do uszów nastolatków dobiegł wydobywający się ze spodni chłopaka dźwięk telefonu.Blondyn pośpiesznie wyciągnął go i po chwili zaczął rozmowę.

Różowa spoglądając na twarz niebieskookiego z niezbyt wielką ciekawością przysłuchiwała się jego hmm konwersacji?

-Nie,jeszcze nie wróciłem.

-W parku

-Czy dasz mi wytłu...

-Tak,obiecujÄ™ ale...Halo ,Hinami?

Chłopak wkładając telefon do kieszeni ,powoli przetarł swoją twarz.

-Wiem ,że to trochę późno ale jestem Harry -powiedział wystawiając rękę w stronę dziewczyny.

-Ok

-A ty jesteÅ›...?

-Wiesz dzięki za płaszcz i w ogóle ale zapewne widzimy się pierwszy i ostatni raz więc nie mam zamiaru zawiązywać przyjaźni -odpowiedziała wstając z ławki i podając ubranie chłopakowi.

-Ehh najwyraźniej się nie dowiem.Daleko masz do dom?Jest już ciemno może cię odprowadzę?-zapytał stając koło różowo-włosej.

-Nie to nie będzie potrzebne -odpowiedziała stanowczo i powoli zaczęła się oddalać w stronę jednej z ulic.

-Zaczekaj przynajmniej weź to -rzekł owijając szyję dziewczyny swoim szalikiem.

-Nie musisz ...-chciała dokończyć jednak zauważyła ,że chłopak zniknął już za rogiem znajdującej się w pobliżu altanki.

Otwierając ostrożnie drzwi weszła do mieszkania kierując się szybko w stronę swojego pokoju.Siadając na łóżku spojrzała na wiszący na ścianie zegar analogiczny.

-1.30? To wszystko jego wina -szepnęła odkładając na fotel szary szalik chłopaka.

Po szybkim i niezbyt ciepłym prysznicu ,gdyż o tej porze o ciepłej wodzie mogła już tylko sobie pomarzyć wskoczyła do łóżka przykrywając się solidnie kołdrą.Usilnie starała się usnąć jednak nie była w stanie zbyt wiele się dzisiaj wydarzyło.Nienawidziła takich momentów gdyż to właśnie one w głównej mierze sprawiały ,że zaczynała myśleć o wszystkich otaczających ją problemach.

WÄ…ska,niewidzialna w  panujÄ…cej ciemnoÅ›ci Å‚za spÅ‚ynęła po policzku zielonookiej.PanujÄ…ca cisza raz po raz byÅ‚a przerywana przez szloch różowo-wÅ‚osej.

-Wszystkiego najlepszego Sakura-szepnęła cicho chowając twarz między dłońmi.

Głośny dźwięk budzika dotarł do uszów dziewczyny.Lekko zaspanym wzrokiem spojrzała na wyświetlacz ,który wskazywał godzinę 6:00.Powoli wstając z łóżka udała się w stronę szafy z której wyciągnęła czarną bluzę z czerwonym napisem ,,Scary enough" oraz ciemne podarte na kolanach spodnie.Swój wzrok skupiła na stojącym w rogu lustrze.Jej twarz była wyraźnie zmęczona a oczy podkrążone oraz lekko spuchnięte po przepłakanej nocy.Wciągając głęboko powietrze weszła do kuchni na szczęście nie zastała tam swojej matki.Na stole zauważyła kilka opróżnionych puszek po piwie oraz wypełnioną po brzegi popielniczkę.Nagle poczuła w brzuchu lekki skurcz,brak kolacji dawał teraz o sobie znać.Otworzyła drzwiczki lodówki i zaczęła rozglądać się za czymś do jedzenia.Nie mając zbyt wielkiego wyboru zjadła dwie niewielkie kanapki z serem popijając je przy okazji gorzką herbatą.Zabierając z pokoju czarną torbę stanęła przed wyjściem gdzie założyła swoją skórzaną kurtkę oraz metalowe glany.Wychodząc na ulicę włożyła do uszów słuchawki i puściła swoją ulubioną piosenkę ,,PainKiller".

Kolejny dzień ,kolejna dawka upokorzeń.Nie lubiła chodzić do szkoły ,czuła się tam obco nie mając nikogo z kim mogłaby porozmawiać.Grupka ,,przyjaciół" z którą kiedyś spędzała czas odrzuciła ją gdy tylko dowiedziała się o jej problemach.Mijając kolejne przecznice weszła na duży otoczony zielonym ogrodzeniem dziedziniec.Szkoła do której chodziła niczym się nie wyróżniała.Zwykły ,duży budynek z wieloma salami tak można było w skrócie określić to miejsce.Przed wejściem zauważyła rozmawiające ze sobą dziewczyny ,jedna z nich Lexi bo tak miała na imię stojąca po prawej stronie blondynka była dla niej kiedyś kimś w rodzaju siostry jednak najwyraźniej tylko ona tak sądziła.Przechodząc obok nich spuściła głowę na dół próbując uniknąć kontaktu wzrokowego.

-Ha ha ha zobacz jak się ubrała.

-Masz rację takie coś nie powinno się pokazywać publicznie.

Zielonooka starajÄ…c siÄ™ nie reagować na zaczepkÄ™ szybko udaÅ‚a siÄ™  stronÄ™ swojej sali w której za chwilÄ™ miaÅ‚a rozpocząć siÄ™ lekcja.

Większość osób z jej klasy jeszcze nie przyszła nie licząc jej były jeszcze zaledwie dwie osoby -niska,ruda dziewczyna oraz czarnowłosy chłopak.Siadając w ostatniej ławce oparła głowę na rękach.Zamykając oczy wsłuchiwała się w słowa piosenki ,,I am machine I don't feel anything..."

Lekcja minęła niezbyt ciekawie ,nauczyciele z reguÅ‚y nie przykÅ‚adali siÄ™ zbytnio,wiÄ™kszość z nich już dawno spisaÅ‚a  klasÄ™ na straty.Przerwa z sÅ‚uchawkami w uszach później kolejna również interesujÄ…ca lekcja.Każdego dnia coraz bardziej wychodzÄ™ z zaÅ‚ożenia ,że moje życie nie ma sensu a caÅ‚a przyszÅ‚ość jest już stracona.OstatniÄ… lekcjÄ… byÅ‚a godzina wychowawcza.Kobieta ,która prowadziÅ‚a naszÄ… klasÄ™ byÅ‚a Å›redniego wzrostu brunetkÄ… o piwnych oczach i jasnej cerze.Z poczÄ…tku uważaÅ‚am jÄ… za porzÄ…dnÄ… osobÄ™,staraÅ‚a siÄ™ pomagać mi ze wszystkim jednak jak można byÅ‚o siÄ™ tego Å‚atwo spodziewać szybko znudziÅ‚a jej siÄ™ ta rola i teraz z caÅ‚ych siÅ‚ próbuje udawać że wszystko jest w porzÄ…dku i niczego nie widzi.

-Proszę o ciszę.Jak pewnie niektórzy z was już wiedzą do naszej klasy dołączy dzisiaj nowy uczeń,mam nadzieję że miło go przyjmiecie.

Nie zwracając zbytniej uwagi na całe zamieszanie zielonooka spoglądała w okno wpatrując się w starszego mężczyznę odśnieżającego parking dla nauczycieli.

-Cześć jestem Harry,miło was poznać-do uszów dziewczyny dotarł znajomy głos,odwracając głowę w stronę tablicy zauważyła wczoraj poznanego chłopaka.Był on ubrany w szary sweter oraz czarne spodnie.

-Nie wierzę -cichy dźwięk wydobył się z ust dziewczyny.

-Naruto usiÄ…dź koÅ‚o  Lexi jutro postaram zaÅ‚atwić ci wÅ‚asnÄ… Å‚awkÄ™-powiedziaÅ‚a miÅ‚ym gÅ‚osem brunetka.

Pozostałe dwadzieścia minut minęło tak jak zwykle.Spoglądając na pierwszą ławkę widziałam jak Naruto ambitnie angażował się w rozmowę z Lexi co chwilę delikatnie się uśmiechając.

-Kolejna jej zabawka,czego można było się spodziewać.

Dźwięk dzwonka sygnalizował zakończenie dzisiejszego dnia w szkole.Dziewczyna spakowała leżące na ławce książki i nie zwracając na nikogo uwagi udała się w stronę wyjścia.

-Dziewczyna z parku? -odwracając się w tył ujrzała wpatrujące się w nią niebieskie tęczówki

-To ty,nie sądziłem ,że cię tu spotkam-powiedział lekko się uśmiechając.

-Na pewno nie jesteś tak zaskoczony jak ja-odpowiedziała oschle.

-Naruto,zapomniałam ci powiedzieć że nie warto się do niej odzywać.To nikt ważny więc się nią nie przejmuj-rzekła blondynka stając koło niebieskookiego.

Znowu to samo uczucie mimo ,że wiele razy słyszała takie słowa to zawsze bolało tak samo.

Różowo-włosa w milczeniu wyminęła stojącą parę i szybkim krokiem wyszła ze szkoły.Pogoda od rana znacząco się pogorszyła.Było coraz zimniej a śnieg jak na złość nie chciał przestać sypać.

-Zaczekaj!!!

-Dziewczyno z parku ,zaczekaj.

-Co chcesz? -zapytała ostro.

-Powiesz mi w końcu jak masz na imię?

-Po co ci to wiedzieć ,już słyszałeś jestem nikim ważnym -powiedziała odwracając głowę w bok.

-Słuchaj,nie wiem dlaczego Lexi tak powiedziała ale ustalmy coś nie znam cię ,nie wiem o tobie nic a opinia innych średnio mnie obchodzi.

-Jakie piękne słowa,długo musiałeś nad nimi myśleć? -zapytała sarkastycznie ruszając do przodu.

-Nie zostawię cię dopóki mi nie powiesz -powiedział idąc za dziewczyną.

-Długo jeszcze masz zamiar za mną iść?- zapytała zirytowana zachowaniem chłopaka,który szedł za nią już dobre piętnaście minut.

-Już ci mówiłem,odejdę pod jednym warunkiem.

-Boże co za debil...Sakura,zadowolony.

-Tak,miło cię poznać Sakura -powiedział ciepło się uśmiechając.

-Jak obiecałem,do jutra koleżanko!!!-krzyknął przechodząc na drugą stronę jezdni.

Dziewczyna wędrowała wzrokiem za oddalającą się sylwetką chłopaka.

-Prawdziwy idiota -na twarzy dziewczyny pojawił się delikatny uśmiech.

Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze
Delikatny powiem wiatru zrywaÅ‚ już ostatnie wyblakÅ‚e szaro-brÄ…zowe liÅ›cie niewielkiego drzewka stojÄ…cego na zboczu wzgórza. Wielu widzÄ…c ten widok mogÅ‚oby rzec ,że drzewo to jest magiczne a same liÅ›cie zaklÄ™te sÄ… w wiecznym taÅ„cu. Ostatnie krople deszczu spÅ‚ywaÅ‚y po marmurowym już nieco zniszczonym i ledwo czytelnym nagrobku. Już z oddali można byÅ‚o dostrzec klÄ™czÄ…cÄ… nieopodal mÅ‚odÄ… dziewczynÄ™ z dÅ‚ugimi siÄ™gajÄ…cymi już do pasa różowymi wÅ‚osami ,która lÅ›niÅ‚y w promieniach wychodzÄ…cego zza chmur zimnego jesiennego sÅ‚oÅ„ca .Ubrana byÅ‚a w jasnÄ… sukienkÄ™ na ramiÄ…czkach ,która w tym momencie byÅ‚a caÅ‚a przemokniÄ™ta przez popoÅ‚udniowy deszcz ,który niespodziewanie runÄ…Å‚ na ziemiÄ™. Jej oczy –zimne ,peÅ‚ne smutku ,woÅ‚ajÄ…ce niemalże o pomoc mimo ,że puste to nadal piÄ™kne ,poÅ‚yskujÄ…ce zieleniÄ… spoglÄ…daÅ‚y w szary grób. Ledwo widzialna Å‚za spÅ‚ynęła po jej bladym policzku, spadajÄ…c niesÅ‚yszalnie na jej drobnÄ…, zgrabnÄ… rÄ™kÄ™ ,która w tym momencie swobodnie spoczywaÅ‚a na kolanach. Z caÅ‚ych siÅ‚ chciaÅ‚a ukryć wszystkie targajÄ…ce niÄ… uczucia, zamknąć w niewidzialnej klatce do ,której tylko ona miaÅ‚aby dostÄ™p. Delikatnie przygryzÅ‚a swoje malinowe usta, znowu to samo, te same wspomnienia mimo ,że przynoszÄ…ce jej chwilowÄ… radość powodowaÅ‚y również niewyobrażalny ból w jej sercu. PróbowaÅ‚a, broniÅ‚a siÄ™ jednak znowu siÄ™ im poddaÅ‚a chciaÅ‚a jeszcze raz to przeżyć, jeszcze raz zobaczyć jego uroczy Å›miech i przenikliwy wzrok.

MÅ‚oda ,uÅ›miechniÄ™ta dziewczyna z piÄ™knym ,niewinnym  uÅ›miechem biegÅ‚a przez niewielkÄ… polanÄ™ wypeÅ‚nionÄ… po brzegi rozmaitymi kwiatami. Jej krótkie różowe wÅ‚osy delikatnie falowaÅ‚y na wietrze. Z oddali można byÅ‚o usÅ‚yszeć radosne woÅ‚anie.

-Nymph i tak cię złapię.

-Nie ,tym razem tak Å‚atwo ci siÄ™ nie uda – krzyczaÅ‚a rozpromieniona.

-Jeszcze siÄ™ okaże –powiedziaÅ‚ znacznie przyÅ›pieszajÄ…c by po chwili złączyć siÄ™ w biegu z dziewczynÄ….

-Mam ciÄ™ –oznajmiÅ‚ ,delikatnie pociÄ…gajÄ…c dziewczynÄ™ za nadgarstek w dół. Oboje spadli na miÄ™kkÄ… niemalże soczystÄ… zielonÄ… trawÄ™.

-A teraz obiecana kara –szepnÄ…Å‚ jej czule do ucha chwile później energicznie Å‚askoczÄ…c jÄ… po brzuchu.

-Ha ha nie ,proszÄ™ ha ha już wystarczy Harry ! –woÅ‚aÅ‚a próbujÄ…c powstrzymywać siÄ™ od Å›miechu co z resztÄ… i tak jej niezbyt dobrze wychodziÅ‚o.

ChÅ‚opak nieznacznie odsunÄ…Å‚ siÄ™ od zielonookiej. PrzejechaÅ‚ swojÄ… dÅ‚oniÄ… po policzku dziewczyny tak miÄ™kkim i ciepÅ‚ym. Po chwili przybliżyÅ‚ on swoje usta do jej z poczÄ…tku subtelnie muskajÄ…c jej wargi  ,co  z czasem przerodziÅ‚o siÄ™ w peÅ‚en namiÄ™tnoÅ›ci i pożądania pocaÅ‚unek ,którego tak bardzo potrzebowali. UwielbiaÅ‚ jej usta ,zawsze sÅ‚odkie ,smakujÄ…ce niczym maliny. Po okoÅ‚o piÄ™ciu minutach czuÅ‚oÅ›ci ,podniósÅ‚ dziewczynÄ™ i trzymajÄ…c jÄ… na rÄ™kach zaczÄ…Å‚ nieść jÄ… w stronÄ™ niewielkiego fioletowego koca znajdujÄ…cego siÄ™ na brzegu krystalicznego jeziora.

-Uważaj bo jeszcze siÄ™ przyzwyczajÄ™ i każe ci mnie nosić tak codziennie –powiedziaÅ‚a zadziornie dziewczyna.

-Nie ma problemu, jesteÅ› taka lekka ,że mógÅ‚bym ciÄ™ nosić nawet wieczność –odpowiedziaÅ‚ delikatnie caÅ‚ujÄ…c w policzek na którym momentalnie pojawiÅ‚ siÄ™ niewielki rumieniec.

Siedzieli w ciszy spoglÄ…dajÄ…c na bezchmurne ,lazurowe niebo. Nie przeszkadzaÅ‚o im to ,sama obecność ukochanej osoby to  wszystko czego potrzebowali. Jej wzrok po chwili przeniósÅ‚ siÄ™ na twarz chÅ‚opaka ,który w tym momencie lekko drzemiÄ…c przymykaÅ‚ oczy. KochaÅ‚a w nim wszystko ,jego zÅ‚ote niczym sÅ‚oÅ„ce wÅ‚osy ,jego czyste głębokie oczy. WczeÅ›niej nie przypuszczaÅ‚aby ,że tak to siÄ™ wszystko potoczy. Z poczÄ…tku różnica miedzy nimi byÅ‚a zbyt duża, ona bogata zakochana w pewnym czarnookim mężczyźnie ,natomiast on samotny nie majÄ…cy nikogo. Jednak mimo to z czasem ujrzaÅ‚a go i pokochaÅ‚a nie jakÄ…Å› zwykłą miÅ‚oÅ›ciÄ… lecz jednÄ… z tych piÄ™knych ,czystych o których wielu może jedynie pomarzyć.

-Nymph, wszystko w porzÄ…dku ? –szepnÄ…Å‚ wolno machajÄ…c rÄ™kÄ… przed jej oczami.

-Co? Ah tak przepraszam, zamyśliłam się.

-A można wiedzieć o czym tak usilnie myÅ›laÅ‚aÅ› ? –zapytaÅ‚ zaciekawiony.

-Hmm no nie wiem ,o takim jednym przystojnym blondynie. Znasz go? –oznajmiÅ‚a uÅ›miechajÄ…c siÄ™.

-Nie wierze znalazÅ‚aÅ› sobie jakiegoÅ› innego przystojniaka –mówiÅ‚ teatralnie udajÄ…c ,że wyciera Å‚zy.

-Oj gÅ‚upku Ha ha –powiedziaÅ‚a lekko szturchajÄ…c go w bok by chwilÄ™ później ucaÅ‚ować namiÄ™tnie w usta.

-Kochanie, pięknie tutaj jest. Cieszę się ,że mnie tu zabrałeś.

-CzÄ™sto bawiÅ‚em siÄ™ tutaj w dzieciÅ„stwie ,przyrzekÅ‚em sobie że zabiorÄ™ tu kiedyÅ› ważna dla mnie osobÄ™ –odpowiedziaÅ‚ lekko siÄ™ rumieniec.

-Mam pewien pomysÅ‚. Widzisz tamto drzewo? –powiedziaÅ‚ wskazujÄ…c na maÅ‚e drzewko rosnÄ…ce na skraju wzgórza ,do którego po chwili podeszli.

-Co chcesz zrobić ?- zapytała zainteresowana.

ChÅ‚opak wyciÄ…gnÄ…Å‚ z kieszeni spodni niewielki scyzoryk ,którym chwilÄ™ później wyciÄ…Å‚ na korze drzewka napis: Na znak miÅ‚oÅ›ci ,która nas połączyÅ‚a Harry + Nymph.

-Oh jakie urocze, kochanie nie wiedziaÅ‚am ,że jesteÅ› aż tak romantyczny –powiedziaÅ‚a z radoÅ›ciÄ… w gÅ‚osie.

-Ej nie Å›miej siÄ™ ,chciaÅ‚em siÄ™ jakoÅ› wykazać –odpowiedziaÅ‚ udajÄ…c obrażonego.

-Wiem, wiem i za to wÅ‚aÅ›nie ciÄ™ kocham. –oznajmiÅ‚a przytulajÄ…c siÄ™ do niebieskookiego tym samym wplatajÄ…c swoje palce w jego blond wÅ‚osy.

Ostatnie promienie słońca zaczynały znikać za horyzontem ,chłodny powiem wiatru wywołał na jej skórze delikatne ciarki co momentalnie zostało wychwycone przez chłopaka ,który chwilę później podał jej swoją ciepłą ,czarną koszulę. Lubiła zakładać na siebie jego rzeczy ,czuć jego perfumy ,jego zapach który zawsze działał na nią kojąca. Na niebie z czasem zaczęły pojawiać się gwiazdy mimo ,że były one daleko od niej ,cieszyła się mogąc widzieć ich piękną oraz blask. Przybliżyła się do chłopaka opierając się o jego ramię. Zamknęła oczy wsłuchując się w nocą balladę graną przez niezliczoną ilość koników polnych.

-Sakura tak naprawdę to miałem jeszcze jeden powód aby cię tutaj zabrać- ciepły głos dotarł do jej uszów, uniosła swój wzrok w górę spoglądając w jego błękitne tęczówki.

-Już od dawna zastanawiaÅ‚em siÄ™ nad jednÄ… rzeczÄ… ,która nie dawaÅ‚a mi spokoju przez co mogÅ‚em lekko dziwnie siÄ™ zachowywać. Wiele razy mówiÅ‚em ci ,że ciÄ™ kocham jednak to nadal nie wystarczy. JesteÅ› dla mnie najważniejszÄ… osobÄ… w moim życiu ,pomogÅ‚aÅ› mi w trudnych chwilach ,dziÄ™ki tobie poradziÅ‚em sobie ze wszystkich problemami ,które mnie otaczaÅ‚y za co bÄ™dÄ™ ci wdziÄ™czny do koÅ„ca życia. ChciaÅ‚bym spÄ™dzić z tobÄ… resztÄ™ życia i dlatego mam do ciebie pytanie –powiedziaÅ‚ klÄ™kajÄ…c na jedno kolano.

-Nymph Haruno czy zechciaÅ‚abyÅ› zostać mojÄ… żonÄ… –oznajmiÅ‚ wystawiajÄ…c przed sobÄ… biaÅ‚e pudeÅ‚eczko w którym znajdowaÅ‚ siÄ™ piÄ™kny zÅ‚oty pierÅ›cionek z przyczepionym na górze brylantem w ksztaÅ‚cie lilii.

Dziewczyna przyłożyła dłoń do ust ,w jej oczach pojawiły się łzy ,nie mogła uwierzyć ,że jej marzenie właśnie się spełnia.

-Ta.. tak! –z drżącym gÅ‚osem odpowiedziaÅ‚a –z chÄ™ciÄ… zostanÄ™ twojÄ… żonÄ™.

Dwoje zakochanych przytuliło się do siebie po chwili złączając się w długi i namiętny pocałunek wypełniony radością ,marzeniami i co najważniejsze miłością.

Burza na nowo rozpętała się ,niebo przysłoniły czarne chmury z których z czasem zaczęły spadać krople deszczu mocząc wszystko dookoła. Wiatr nasilał się z minuty na minutę rzucając licznymi gałązkami oraz liśćmi. Z daleka można było usłyszeć odgłos stukania ,dźwięk kroków ludzi którzy prędko chcieli znaleźć się w ciepłych i bezpiecznych domach. Jednak jej to wszystko nie przeszkadzało nieobecnym wzrokiem spoglądała w przestrzeń.

Po jej policzkach spłynęły kolejne łzy pełne smutku ,rozpaczy i goryczy. Czuła jak pustka coraz bardziej ją wypełnia pozostawiając po sobie ogromne żniwo. Już nie mogła się powstrzymywać zbyt bardzo za nim tęskniła. Nie umiała sobie poradzić z utratą osoby którą najbardziej kochała ,której oddała zarówno swoje serce jak i przyszłość. Zacisnęła swoje pięści i z całych sił uderzała nimi o ziemie.

-Wybacz mi, wybacz ,że jestem sÅ‚aba ale już dÅ‚użej nie mogÄ™ tak żyć ,chcÄ™ znowu być przy tobie. Zielonooka wyciÄ…gnęła z poÅ‚ożonej obok torebki metalowÄ… żyletkÄ™. ByÅ‚a na to gotowa ,wystarczyÅ‚o jedno ciÄ™cie i wszystkie problemy ,caÅ‚y ból pozostawi za sobÄ…. PrzyÅ‚ożyÅ‚a zimne narzÄ™dzie do skóry i pociÄ…gnęła, jednak coÅ› w ostatniej chwili jÄ… powstrzymaÅ‚o. CzuÅ‚a na swojej skórze dotyk ,ciepÅ‚o. Nie miaÅ‚a pojÄ™cia co to może być przecież byÅ‚a tu sama. Nagle caÅ‚e jej ciaÅ‚o ogarnęło ciepÅ‚o ,coÅ› jÄ… przytulaÅ‚o ,poczuÅ‚a zapach perfum …jego perfum. Jej oczy rozszerzyÅ‚y siÄ™ do granic możliwoÅ›ci. Nie czuÅ‚a strachu czy też przerażenia lecz nostalgiÄ™. KtoÅ› ,gÅ‚askaÅ‚ jÄ… po gÅ‚owie ,sprawiajÄ…c że siÄ™ uspokaja. WypuÅ›ciÅ‚a ona z rÄ…k żyletkÄ™ ,daÅ‚a siÄ™ do reszty pochÅ‚onąć temu uczuciu.

-Ha… Harry to ty? –z drżącym gÅ‚osem zapytaÅ‚a ,jednak nie dostaÅ‚a odpowiedzi. Mimo to czuÅ‚a ,że jest przy niej jej ukochany, ten na którego tak dÅ‚ugo czekaÅ‚a.

-ProszÄ™ ,nigdy wiÄ™cej mnie nie zostawiaj. Jestem bez ciebie niczym – w jej oczach pojawiÅ‚y siÄ™ na nowo krople Å‚ez ,które po chwili zostaÅ‚y wytarte prze niego.

Do jej uszów po chwili dobiegł cichy, ledwo słyszalny szept mieszający się z podmuchem wiatru.

-Tak bardzo za tobą tęskniłem kochanie.

-Ja.. ja też.

-Przepraszam że przeze mnie tyle wycierpiałaś.

-Nie proszę nie mów tak, cieszę się że znowu mogę cię poczuć. Tak bardzo mi tego brakowało.

-Proszę zapomnij o mnie i bądź szczęśliwa.

-Ja ,nie mogÄ™ kocham ciÄ™.

-ProszÄ™ spró…

-Harry?

Uczucie ,które ją ogarniało to ciepło ,jego zapach zaczął stopniowo zanikać.

-Nie..nie proszÄ™ nie zostawiaj mnie znowu –caÅ‚e jej ciaÅ‚o trzÄ™sÅ‚o siÄ™.

Nagle wszystko znikło znowu była tam sama, klęczała po jej policzkach spływały łzy jednak coś się zmieniło cały ból ,smutek zniknął .Wszystkie wspomnienia związane z nim zaczynały blaknąć ,stopniowo wymazywać się z jej pamięci aż w końcu zapomniała o nim ,o ich wspólnym życiu zostało to wszystko zastąpione tylko nostalgicznym uczuciem szczęścia. Siedziała nadal bezgranicznie wpatrując się w przestrzeń. Delikatne promienie zaczynały przebijać się przez zachmurzone niebo. Po pewnym czasie wstała i wolnym krokiem udała się w stronę swojego domu. Nagle zawiał ostry wiatr w którego szumie dało się usłyszeć dwa nikłe słowa.

-Kocham CiÄ™.

-Dobrze dzieci ,na dziś tyle .Pora już spać więc wracajcie już do domu.

-Ale babciu, kontynuuj. Co siÄ™ dalej staÅ‚o z tÄ… dziewczynÄ… ,czy odnalazÅ‚a miÅ‚ość? Czy spotkaÅ‚a siÄ™ z tym chÅ‚opakiem? –pytaÅ‚y dwie maÅ‚e dziewczynki o piÄ™knych granatowych wÅ‚osach.

-To już historia na inny dzieÅ„ a teraz zmykajcie –powiedziaÅ‚a wesoÅ‚o do dziewczynek ,które chwilÄ™ później zniknęły kierujÄ…c siÄ™ do domu.




Kobieta skierowaÅ‚a swój wzrok  na duże drzewo pod którym siedziaÅ‚a. PrzejechaÅ‚a ona po znajdujÄ…cym siÄ™ na nim napisie a na jej twarzy pojawiÅ‚ siÄ™ delikatny uÅ›miech. NagÅ‚y wiatr porwaÅ‚ jej jasny kapelusz odkrywajÄ…c przed Å›wiatem tak rzadko spotykane różowe wÅ‚osy.
Share
Tweet
Pin
Share
No komentarze

ABOUT US

black-and-white-car-fashion-girl-Favim - Click to view full size photo Hej! z tej strony Nitka i Klara Moda,Uroda,Zdjęcia,Lifestyle

Total Pageviews

Follow Us

  • facebook
  • twitter
  • instagram
  • Google+
  • pinterest
  • youtube

Categories

  • Stories

Recent posts

Archiwum

  • August (2)
Powered by Blogger.

Sponsor

Text Widget

Lorem ipsum dolor sit amet, consectetur adipisicing elit, sed do eiusmod tempor incididunt ut labore et dolore magna aliqua. Ut enim ad minim veniam, quis nostrud exercitation test link ullamco laboris nisi ut aliquip ex ea commodo consequat.

Followers

Your Name

Your Email*

Your Message*

Created with by ThemeXpose | Distributed by Blogger Templates